2o letnia dziewczyna w ostatniej walce. Pod ściągniętymi powiekami nie widać oczu. Płytkie oddechy. W sali szpitalnej rodzice, rodzina, na korytarzu lekarze. Wchodzę do sali, drogę zastępuje mi ojciec i mówi: "Jesteśmy wierzący, nie ochrzciliśmy mojej córki, bo chcieliśmy, by wybrała sama." - Cóz więc szkodzi, by została ochrzczona teraz? - Odpowiadam szybko rozemocjonowany. "Nie chcemy jej ochrzcić" - On umiera- " proszę nie nalegać, proszę chociaż błogosławieństwo i wystarczy" - Nie mogę jej udzielić, żadnych sakramentów - "Powiedzieliśmy nie i koniec"
Pomodliłem się przez moment i poszedłem. Jaka smutna bezradność. Nie zdążyła wybrać sama... nie wybrali jej rodzice...
piątek, 16 października 2009
Chrzest Dzieci narusza ich wolność? Ona nie zdążyła być wolna...
Etykiety:
Meditare,
Policlinico Umberto I,
UMBERTO I,
W kierunku duchowości,
zobaczyć
piątek, 9 października 2009
Opinia publiczna to nie opinia publikowana
W dzisiejszym L'Osservatore Romano można przeczytać o manipulacji na danych statystycznych jeśli chodzi o poparcie społeczne dla aborcjii w Stanach Zjednoczonych. Według oficjalnych danych Instytutu Statystyki 47 procent obywateli Ameryki jest za przerwaniem ciąży we wszystkich przypadkach lub w większości przypadków, kiedy tylko tego chce kobieta. Natomiast 45% jest zdania, że aborcja nie powinna być dopuszczalna pod żadnym pretekstem. Taki sposób przedstawienia danych według McQuade - rzecznika Sekretariatu Pro-life Konferencji Episkopatu Stanw Zjednoczonych - może wprowadzać w błąd społeczeństwo i narzucać myślenie, że większość opinii publicznej jeszcze popiera aktualne rozwiązanie prawne dotyczące aborcji asystowanej. Według badań Pew Forum & Public Life tylko 16% obywateli USA popiera obeną legislację aborcji, która się opiera na wyroku Sądu Najwyższego z 1973 roku, który dopuszcza aborcję w każdym przypadku w całym okresie ciąży. Według raportu tegoż instytutu wzrasta procent ludzi przeciwnych aborcji. Wśród tych, którzy popierają organizacje pro - life, więcej niż 53% deklaruje, że na ten wybór miało wpływ nauczanie Kościoła.
Zmieniajmy myślenie. Zaczynajmy myśleć.
Warto przeczytać smutną, relację Agnieszki.
Zmieniajmy myślenie. Zaczynajmy myśleć.
Warto przeczytać smutną, relację Agnieszki.
Etykiety:
grafomania,
Meditare,
zobaczyć
sobota, 26 września 2009
Papież i Jezusek

"Wy dzieci umiejcie odwzajemnić sercem miłość Dzieciątka Jezus". Benedykt XVI odwiedził Kościół Matki Bożej Zwycięskiej w Pradze w której znajduje się znana figurka Dzieciątka Jezus. W przemówieniu zwrócił się bezpośrednio do dzieci:
Chciałbym teraz zwrócić się w sposób szczególny do was, drogie dzieci, i do waszych rodzin. Przybyliście licznie na spotkanie ze mną, za co wam z całego serca dziękuję. Wy, którzy jesteście umiłowani w sercu Dzieciątka Jezus umiejcie odwzajemnić Jego miłość i naśladując Jego przykład, bądźcie posłuszni, grzeczni i dobroczynni. Uczcie się być jak On pociechą dla waszych rodziców. Bądźcie prawdziwymi przyjaciółmi Jezusa i biegnijcie do Niego zawsze z ufnością. Módlcie się do Niego za was samych, za waszych rodziców, nauczycieli i przyjaciół, módlcie się także za mnie. Jeszcze raz wam dziękuję za wasze przyjęcie i z całego serca wam błogosławię, jednocześnie nad wszystkimi przyzywam opiekę Świętego Dzieciątka Jezus, Jego Niepokalanej Matki i Świętego Józefa
Tekst / tłumaczenie własne z oficjalnego tekstu z Watykanu
czwartek, 24 września 2009
Na piwku u kolegi
Będąc na urlopie spotkałem wielu znajomych, przyjaciół. Przeżyłem długie godziny rozmów, często do wczesnego ranka.Nocne rodaków rozmowy. Można rozmawiać o wszystkim. Jak to w Szreku "Takie rozmowy o życiu i o śmierci". Wczoraj przeglądając internet trafiłem na wpis do jednego z blogów, który włączył moje wszystkie systemy alarmowe. Oto niektóre jego fragmenty. Poniżej zostanie podany link, by móc zapoznać się z całością.
Wielu z nas uważa księży za nadludzi. Całkowicie mylnie. Często urodzili się, i wychowywali na naszych blokowiskach. Przyjaźnili się i siedzieli na ławeczce razem z ludźmi, którzy później, nazwijmy to tak, mieli problemy z prawem. Czy zmienili się pod wpływem seminarium? Niekoniecznie.
Najlepszym przykładem na to może być Zbyszek (imię oczywiście zmieniłem). Dostał urlop i przyjechał w swoje rodzinne strony. Rodzinne strony to blokowiska w jednym z naszych miast. Chciałbym, więc przedstawić naszych duszpasterzy z nieco mniej oficjalnej strony. Co oni robią podczas swoich wakacji? Zapraszam do lektury.
Najlepszą formą integracji międzyludzkiej w naszej kulturze Sarmatów jest wspólne biesiadowanie, czyli posiedzenie przy wódeczce. Podczas takiej integracji ludzie są prawdziwi i szczerzy. Szczerzy do bólu.
Jak więc było w seminarium? To chyba podstawowe pytanie, które zadałby każdy z nas swojemu koledze, który zdecydował się pójść „na księdza”. Nasz bohater opowiedział mi sporo pikantnych i zabawnych szczegółów ze swoich studiów.
„Nasz rocznik był niesamowity. Wielu dziwiło się, że udzielono nam święceń kapłańskich. W każdej wolnej chwili wyskakiwało się na browara albo do klubu trochę się pobawić. Kilka razy zdarzyło się, że kolegę z seminarium musieliśmy nieść we dwóch, bo o własnych siłach już nie dał rady wrócić. Ja zawsze miałem mocną głowę. Często moi koledzy byli już nieźle wstawieni a po mnie nic nie było widać. Osiedle mnie tego nauczyło.
Zresztą nie tylko tego. Nigdy nie dałem sobie pojechać. Na mieście nie zakładało się sutanny i chodziło się po cywilnemu. Nigdy nie miałem problemów z dresami.
Byliśmy niesamowicie wyluzowani. Słowo kurwa leciało u nas równie często jak na budowie. Zresztą nie tylko u nas. Był jeden taki nauczyciel, do którego każdy się bał wchodzić na egzamin. Potrafił nieźle się wkurzyć, gdy byłeś całkowicie nieprzygotowany. Rzucał w ciebie kredą, przeklinał. Po prostu się wkurwiał.
Czy ściągaliśmy na egzaminach? Człowieku niektóre przedmioty były tak trudne, że ściągi robiliśmy przez tydzień. Ale to nie znaczy, że nic nie umiem. Biegle, mówie greką i łaciną.
Każdy z nas był młody. Każdy pochodził z różnych osiedli. Wiadomo, że największą siłę przebicia i oddziaływania na innych mieli ludzie, którzy wychowywali się na osiedlach nieco mniej spokojnych. To, że lubiliśmy się bawić, pić czy palić to wynik naszego wieku i temperamentu.”
Moja znajoma dobrze znająca i obracająca się w środowisku duchownych przytaczała wiele opowieści o duszpasterzach z jej otoczenia. Gdy pytałem, czy księża przestrzegają celibatu odpowiedziała cytatem jednego z nich. „Lepiej zgrzeszyć niż zwariować” (To powinno być hasło przewodnie każdej mszy – dodał Tosiek).
Zbyszek został u nas na osiedlu przez dwa tygodnie. Później wrócił do pracy. Moja wątroba wytrzymała z nim tylko weekend.
Zanim jednak zaczniemy oceniać i bluzgać na księży zwróćmy uwagę, że w kościele prawosławnym batiuszka może mieć rodzinę i dzieci. Podobnie jak pastorzy w Stanach Zjednoczonych. Dlaczego więc kościół katolicki zabrania miłości fizycznej? Tym bardziej, że natury ludzkiej nie da się oszukać.
Pamiętajmy, że ksiądz jest też człowiekiem i ma potrzeby jak każdy z nas. Jest narażony na te same, co my pokusy życia codziennego. Nie każdy ksiądz musi zostać świętym. Wielu z nich uważa to, co robią za zawód, którego celem jest pomóc drugiemu człowiekowi. Co nie znaczy, że sam musi się zamartwiać przez całe swoje życie.
A teraz najciekawsze!!!!
Celem tego artykułu nie jest zmieszanie z błotem księży. Wręcz przeciwnie. Chciałbym ukazać ich ludzką stronę. Pokazać, że są tacy sami jak my. Ani lepsi ani gorsi. Identyczni.
Jak zwykle serdecznie zapraszam do dyskusji na naszym forum. Jeśli masz podobne wspomnienia, podziel się nimi.
Link do wpisu Spowiedź księdza
Ludzką stroną jest tylko grzech? Myślałem, że ludzką stroną jest wyrozumiałość, życzliwość, inteligencja, radość, umiejętność rozrywki. Grzech jest szatańską stroną człowieka.
W roku dedykowanym modlitwie za prezbiterów, widzę, że trzeba być bardzo autentycznym wszędzie. Wielu nie przepuści okazji, by skompromitować księdza. Powiedzenie, że ksiądz powinien być do "tańca i do różańca" jest sprowadzane do tańca, kiedy się wciąga znajomego księdza do czegoś co jest kontrowersyjne (nie zawsze grzeszne, ale budzi u wielu wątpliwości), w momencie urabiania mu pleców, ci propagatorzy tańca zbulwersowani mówią, że jednak tylko do różańca.
W moim otoczeniu wszyscy wiedzą, ze jestem człowiekiem - nie z popijawy, po której ktoś musi iść do internisty, ale ze zwykłego bycia razem, ze wspólnej modlitwy, z odpoczynku przeżytego wspólnie. Słowa wulgarne nawet po pijanemu świadczą tylko o wychowaniu człowieka, nie zaś o jego wyluzowaniu. Jeśli ktoś musi zakląć, by zamanifestować swoją wolność, to mu współczuję.
Pomaganie innym przynosi mi radość, tak jak zmierzanie w kierunku świętości. Jedne zdanie jest prawdziwe: "Nie każdy ksiądz musi zostać świętym". Nie każdy musi, ale dzięki Bogu wielu tego zapragnęło!!!! Niczego nie muszę, ale mam wielkie pragnienia.
Mam wielu przyjaciół ...mam nadzieję, że nikt z nich nie opisze mnie w ten sposób na blogu, czy w gazecie. Podważyłoby to moje zaufanie do tych, z którymi się spotykam.
środa, 23 września 2009
Ksiądz i napady
Ksiądz napadł na bank
Dowiedzieliśmy się wczoraj, że ksiądz napadł na bank. Do niewielu dotarła informacja, że były ksiądz napadł na bank. W tytułach pojawiających się w mediach elektronicznych informacja, która się pojawiała była tej treści. W stopce ani też w pierwszych zdaniach ani słowa, że człowiek, który dopuścił się tego czynu dwa miesiące przed zdarzeniem opuścił kapłaństwo. Tvn 24 podało ta informację jednym zdaniem, na końcu całego komunikatu. Przypadek? Wiemy jak są czytane internetowe newsy. Uczciwie byłoby zatytułować, ze względu na cel jaki przyświecał autorom : Księża to złodzieje.
Dziwnym trafem dzisiaj mamy orzeczenie sądu w sprawie oskarżenia Gościa Niedzielnego przez Alicję Tysiąc. W komentarzach pod informacją, która oczywiście jest inforamcją numer jeden znajdujemy wypowiedź: "Księża niech się zajmą swoją moralnościa. Wczoraj jeden napadł na bank".
Warto by pomyśleć nad innymi wnioskami wynikającymi z tej sytuacji. Kolejny ksiądz zostawia kapłaństwo. Co dzieje się z człowiekiem, który dokonuje tak tragicznego wyboru? Jakie pękniecie w nim następuje?
Inny kapłan odważnie podejmuje dyskusję światopoglądową. Staje w obronie życia.
Na parę dni przed święceniami usłyszałem zdanie: "Bądź odważny i ostrożny... szatan Ci nigdy tego nie wybaczy"
Tego, że zostałem księdzem.
Etykiety:
blogoprogressio,
Kazanie do samego siebie,
Widziałem film,
zobaczyć
czwartek, 17 września 2009
17 Września Polsza nie zagranica
PAMIĘTAJMY!!!!!!
Etykiety:
Kazanie do samego siebie,
Riflettere,
zobaczyć
środa, 16 września 2009
By iść trzeba się zaprzeć
Prawie dwa tygodnie po wakacjach i żadnej aktualizacji. W dalszym ciągu jestem w Wiecznym Mieście. Dalej pracuję w Policlinico Umberto I. Jeszcze studiuję. Wakacje były jedne z bardziej udanych w moim życiu. Myślę, że dokonała się w tym czasie we mnie jakaś przemiana, ale na taką ocenę przyjdzie moment w przyszłości. Przynajmniej podjąłem ważne decyzje. Chciałbym podzielić się myślą, która stała się moim odkryciem tych wakacji: Zaprzeć się samego siebie oznacza rozeznawać. Umiejętnie zawieszać swoje projekty, by odkryć projekt piękniejszy, może bardziej tajemniczy. Zaprzeć się siebie oznacza powierzyć siebie Bogu, który jest blisko...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
